Niebieski sen z tysiąca i jednej nocy

29 sie 2022 | 22:30 foto: Tomasz Stefanik

Wraz z końcem miesiąca, po dokładnie 1000 dniach wolontariackiej działalności, z pracą w Klubie pożegna się Marek Godziński.

– Przychodziłem do Ruchu na 100 dni, żeby pomóc przy obchodach 100-lecia. Okazało się, że wyszło z tego 1000 dni, a do wykonania była dużo większa praca – ratowanie Klubu. Ogromnie się cieszę, że dzięki pracy wielu ludzi zarówno w Klubie, jak i poza nim, ta misja się udała i Ruch jest dzisiaj w dobrej kondycji. Oczywiście to, że Klub jest obecnie w dużo lepszej sytuacji, niż trzy lata temu, nie oznacza, że czas odbudowy się skończył, wręcz przeciwnie – ten proces trwa i będzie trwać nadal, przynajmniej dopóki nie zabłyśnie nam 15. gwiazdka – mówi Marek Godziński.

Dlaczego zdecydowałeś się zakończyć współpracę z Klubem?
Wywodzę się z korporacji, gdzie przepracowałem ponad 20 lat i choć nie wszystko jest tam warte naśladowania, to z jedną zasadą się w pełni zgadzam, a mianowicie, że kadencja dyrektora zarządzającego trwa maksimum 3 lata, po czym następuje zmiana, bo potrzebne jest świeże spojrzenie, nowa energia, by firma, a w naszym przypadku Klub, mógł się dalej dynamicznie rozwijać. Bardzo się cieszę, że wokół Ruchu jest coraz więcej osób, które mają świetne pomysły, wiedzą co trzeba zrobić i mam nadzieję, że przyjdą kiedyś do Klubu, żeby je wdrażać w życie. Będę zawsze wspierał takie inicjatywy i też pomagał, na ile to będzie możliwe, bo jest bardzo dużo jeszcze do zrobienia. Klub jest w dobrych rękach i tacy ludzie jak Seweryn i Marcin są gwarantami, że nic złego go nie spotka. Bardzo im dziękuję za te prawie 3 lata, popieram ich w stu procentach i będę dalej wspierał w ramach swoich możliwości. Może od razu w tym miejscu warto powiedzieć dobitnie, żeby nie było żadnych spekulacji, że Klub wielokrotnie oferował mi zatrudnienie, ale nie przyszedłem do Ruchu dla stanowisk czy pieniędzy, tylko żeby spełnić swoje marzenia i pomóc ukochanemu Klubowi w potrzebie. Jestem bardzo szczęśliwy, że tyle udało się nam razem osiągnąć i mogłem dołożyć swoją cegiełkę do odbudowy Klubu. Zrobiłem, ile mogłem i do końca życie z rozrzewnieniem będę wspominał ten mój Niebieski sen z tysiąca i jednej nocy.

Które decyzje były najtrudniejsze w ostatnim roku?
Zarządzanie to najczęściej podejmowanie trudnych i niepopularnych decyzji, ale liczy się ich finalny efekt, dlatego w przerwie zimowej po bardzo głębokiej analizie postanowiliśmy skoncentrować większość sił i środków na awans do 1 ligi. Wiedzieliśmy, że jest to strategiczna kwestia dla Klubu i musi dać impuls dla wszystkich, ale szczególnie dla właścicieli, że warto w ten projekt inwestować, bo Ruch ma ogromny potencjał i może przynieść konkretne profity sportowe i finansowe. Udało się i dzisiaj możemy się cieszyć grą na zapleczu ekstraklasy, a kwestia dalszej egzystencji Klubu jest mniej niepokojąca. Jestem przekonany, że również dzięki temu nie powtórzy się bardzo zła sytuacja z zeszłego roku, kiedy to do ostatnich dni roku i jeszcze później nie wiedzieliśmy czy będziemy wypłacalni i dostaniemy wsparcie z budżetu miasta.

Jak to w życiu, nie wszystko wyszło tak, jak bym pragnął i bardzo bym chciał, żeby sytuacja finansowa Klubu na tyle się polepszyła, by było można zatrudnić więcej osób w działach, które wymagają wsparcia, takich jak marketing, sprzedaż czy media. Jest to naprawdę ciężka praca, której efekty nie zawsze widać na zewnątrz, ale taka musi być specyfika Ruchu – tu trzeba harować na 1920%, by nadrobić te stracone lata, nie oczekując poklasku. Dlatego wszystkim pracownikom Klubu należy się szacunek, a ja ze swojej strony serdecznie dziękuję im za te wspólne 1000 dni i zawsze będę się szczycił tym, że miałem to szczęście być częścią tej Niebieskiej Armii.

Czego przede wszystkim potrzeba Ruchowi do dalszego rozwoju?
Oczywiście dla dalszego rozwoju Ruchu niezbędny jest nowy stadion i bardzo się cieszę, że dzisiaj już otwarta rozmowa w tej kwestii nie powoduje negatywnych emocji i nie jest tematem tabu. W największym stopniu przyczynili się do tego nasi zawodnicy na boisku i wspaniali  kibice na trybunach, którzy zawstydzają co tydzień frekwencją i dopingiem większość klubów z Ekstraklasy. Jestem przekonany, że nowy stadion dla Ruchu w końcu powstanie, bo musi powstać. Przez całe lata słyszeliśmy, że się nie da, ale przykład odbudowy Klubu dowodzi, że wszystko jest możliwe, jeśli się czegoś bardzo pragnie co nie zmienia faktu, że jest to temat bardzo trudny i złożony, szczególnie w tych ciężkich dla wszystkich czasach.

Jak będą teraz wyglądać Twoje związki z Klubem?
Nigdzie się nie wybieram, będę zawsze blisko Klubu, więc do zobaczenia na trybunach i apeluję – zapisujcie się do Wielkiego Ruchu, bo naprawdę warto wspierać nasze Stowarzyszenie i mieć satysfakcję ze swojego wkładu w rozwój Klubu. Na koniec chciałbym życzyć Klubowi i nam wszystkim awansu do ekstraklasy w najbliższym możliwym terminie i zaapelować do wszystkich Kibiców, by zawsze wierzyć i wspierać naszą drużynę, bo jak to kiedyś trafnie powiedział „Fosa” – nie wszystko nam będzie wychodziło, będą ciężkie chwile i przytrafią się porażki ale serducha i charakteru tej drużynie nigdy nie zabraknie. Przykładem takiej niegasnącej wiary i oddania niech będą nasi Kibice którzy jeżdżą na swoją drużyną po całej Polsce i są zawsze pierwsi do wspierania, a ostatni do hejtu – szacUN Panowie i Panie. AVE RUCH!

Nie jestem w stanie z nazwiska wymienić wszystkich, którym chciałbym podziękować, dlatego pozwolę sobie wymienić tylko moją Karolinę, która dzielnie znosiła fakt, że mnie nie było przez te trzy lata, a sama też wkręciła się na maxa w ten nasz Niebieski wolontariat. Dziękuję staRa, jesteś moim Niebieskim aniołem i prawdziwym przyjacielem, na którego zawsze można liczyć!