Seria przerwana

18 maj 2024 | 13:45

Niebieskim nie udało się przedłużyć serii zwycięstw na boiskach PKO BP Ekstraklasy. W meczu 33. kolejki rozgrywek przegrali na wyjeździe z Koroną Kielce 0:2.

Niebiescy jechali do Kielc z myślą o przedłużeniu serii zwycięstw do czterech spotkań, co oznaczałoby przeskoczenie Korony w tabeli. Gospodarze z kolei wciąż mieli szanse na utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie i aby przedłużyć swoje nadzieje, musieli wygrać.

W porównaniu do spotkania z Radomiakiem trener Janusz Niedźwiedź dokonał trzech zmian w wyjściowym składzie. Kontuzjowanego Juliusza Letniowskiego zastąpił Adam Vlkanova, który w Radomiu wpisał się na listę strzelców. Drugi zdobywca bramki z ostatniej potyczki - Bartłomiej Barański - zajął miejsce Miłosza Kozaka, a za Somę Novothnego desygnowany do gry został wracający po pauzie za kartki najlepszy joker w talii Niebieskich, Michał Feliks.

Walcząca o życie Korona od początku ruszyła do ataku. Pierwsza groźną akcję odnotowaliśmy w 8. minucie, gdy po błędzie Niebieskich w wyprowadzeniu piłki tuż obok okienka naszej bramki uderzył Danny Trejo. Cztery minuty później tuż nad poprzeczką po rzucie rożnym przymierzył Bartosz Kwiecień. W odpowiedzi po miękkiej wrzutce Josemy nad bramką główkował Feliks. Po chwili okazję miał Barański, ale również przeniósł piłkę nad poprzeczką. W 26. minucie - po kolejnym błędzie chorzowian w defensywie - bliski szczęścia był Martin Remacle. Kolejna okazja gospodarzy to pojedynek oko w oko Stipica vs. Remacle, z którego zwycięsko wyszedł golkiper Ruchu. Chorwat poradził sobie również z płaskim strzałem Dawida Błanika z ok. 14 metrów. W 39. minucie wspomniany Remacle stanął przed trzecią - najlepszą okazją - gdy po wymanewrowaniu obrońców Niebieskich uderzył tuż obok słupka.

W pierwszej części gry więcej z gry mieli gospodarze, którzy stwarzali kolejne okazje bramkowe, jednak brakowało im precyzji lub na posterunku stał Stipica. Wreszcie w 42. minucie kielczanie udokumentowali swoją przewagę. Po dośrodkowaniu z rogu główkował Adrian Dalmau, a Robert Dadok niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki.

W przerwie trener Niedźwiedź dokonał dwóch zmian - w miejsce Feliksa i Daniela Szczepana weszli Filip Wilak i Novothny. Początek drugiej połowy to wciąż dominacja Korony, która kreowała kolejne szanse. Niebiescy z rzadka przedzierali się pod pole karne gospodarzy. Wreszcie w 59. minucie z dystansu spróbował Dadok, ale jego strzał odbił Xavier Dziekoński. Gdy wydawało się, że gra się wyrównała i Niebiescy zaczynają się rozkręcać, gospodarze zadali drugi cios w 75. minucie. Po dośrodkowaniu z prawej strony Jacka Podgórskiego, celnym strzałem z kilku metrów popisał się wprowadzony Jewgienij Szykawka i Korona prowadziła już 2:0.

Mimo zaangażowania i walki do końca Niebieskim brakowało dziś płynnej, składnej gry, a przede wszystkim konkretów pod bramką przeciwnika, by myśleć o korzystnym rezultacie.

Za tydzień - w sobotę o godz. 17:30 - pożegnamy się z PKO BP Ekstraklasą meczem z Cracovią. Zapraszamy na Stadion Śląski!


Korona Kielce - Ruch Chorzów 2:0 (1:0)

1:0 Robert Dadok, samobójcza, 42 min.
2:0 Jewgienij Szykawka, 75 min.

Korona: Dziekoński - Podgórski, Kwiecień (67 Zator), Trojak, Pięczek, Błanik (67 Łukowski), Remacle (85 Takać), Hofmeister, Krogstad, Trejo (73 Fornalczyk), Dalmau (67 Szykawka); trener: Kamil Kuzera.
Rezerwowi: Mamla, Malarczyk, Forsell, Konstantyn.

Ruch: Stipica - Stępiński (71 Długosz), Szymański, Josema - Dadok, Vlkanova (58 Kozak), Starzyński (86 Foszmańczyk), Wójtowicz - Feliks (46 Wilak), Szczepan (46 Novothny), Barański; trener: Janusz Niedźwiedź.
Rezerwowi: Buchalik, Sadlok, Bartolewski, Huras.

Żółta kartka: Remacle, Kwiecień - Vlkanova, Szczepan.
Sędziował: Paweł Malec (Łódź).
Widzów: 11 324.