Pogoń – Ruch 5:0. Bez punktów z najdalszego wyjazdu

12 kwi 2024 | 19:09

Niebiescy w Szczecinie ponieśli najwyższą porażkę w sezonie, nie poprawiając bardzo trudnej sytuacji w tabeli PKO BP Ekstraklasy. W sobotę 20 kwietnia na Stadionie Śląskim mecz z Widzewem Łódź.

Do spotkania na najdalszyzm wyjeździe w sezonie Niebiescy przystąpili z kilkoma wymuszonymi zmianami. Za kartki pauzowali Robert Dadok, Miłosz Kozak, Juliusz Letniowski i Przemysław Szur, kontuzja wyeliminowała Adama Vlkanovę, a a względy formalne - Dantego Stipicę. Do jedenastki wskoczyli Michał Buchalik, Mateusz Bartolewski, Filip Starzyński i Łukasz Moneta.

Mogło się zacząć świetnie – już w 29. sekundzie Daniel Szczepan uderzył z 16 metrów niecelnie po podaniu Somo Novothnego – ale minęła dosłownie minuta, a to gospodarze objęli prowadzenie. Po szybkiej kontrze i dograniu Linusa Wahlqvista z prawej strony, niefortunną interwencję zanotował Bartolewski, na którego konto zapisane zostało samobójcze trafienie. Chwilę później Pogoń mogła wyprowadzić kolejny cios, ale tym razem próba Efthymisa Koulourisa nieznacznie minęła chorzowską bramkę.

Nasz zespół, wspierany przez kilkusetosobową SzaRańczę, szybko otrząsnął się i zaczął grać w sposób, do jakiego nas przyzwyczaił – częściej utrzymując się przy piłce i oddając sporo uderzeń. Ani Daniel Szczepan, ani Soma Novothny, ani Patryk Sikora, nie dali rady wstrzelić się jednak w światło bramki, a gdy już to uczynił Szymon Szymański, to – po pierwsze – dobrą interwencję zaliczył Valentin Cojocaru, a po drugie i ważniejsze – szczecinianie prowadzili już wtedy 2:0. Kamil Grosicki dośrodkował z rzutu rożnego, a na krótkim słupku Adrian Przyborek uderzył na tyle szczęśliwie, że przelobował Michała Buchalika. Po pierwszej połowie sytuacja Niebieskich na zachodnim Pomorzu była zatem bardzo, bardzo trudna.

Nie minął kwadrans drugiej połowy, a gospodarze urządzając sobie kanonadę dołożyli bramki nr 3, 4 i 5. Autorem każdej z nich był Efthymis Koulouris. Grek skompletował zapewne jednego z najszybszych klasycznych hat tricków w historii Ekstraklasy. Przy stanie 0:5 trener Niedźwiedź wprowadził już na boisko młodzieżowców, Filipa Wilaka, Bartłomieja Barańskiego i Mike'a Hurasa. Do końcowego gwizdka rezultat nie uległ już zmianie, co zarazem nie zmieniło faktu, że Ruch poniósł najwyższą ligową porażkę od ostatniej kolejki sezonu 2017/18 (0:6 w Suwałkach z Wigrami).

Pozostajemy w strefie spadkowej PKO BP Ekstraklasy, a do końca sezonu pozostało już tylko 6 meczów. Ten najbliższy, urodzinowy – w sobotę 20 kwietnia o godz. 17:30 z łódzkim Widzewem. Sprzedało się już grubo ponad 30 tysięcy biletów, idziemy na rekord. Niech to będzie święto na trybunach. Pokażmy, co znaczy Ruch.

Pogoń Szczecin - Ruch Chorzów 5:0 (2:0)*
1:0
Mateusz Bartolewski, 2 min (samobójcza)
2:0 Adrian Przyborek, 36 min
3:0 Efthymis Koulouris, 47 min
4:0 Efthymis Koulouris, 54 min
5:0 Efthymis Koulouris, 59 min
*trwa II połowa

Pogoń: Cojocaru - Wahlqvist, Borges, Malec (74 Zech), Koutris, Gorgon (46 Gamboa), Ulvestadt, Przyborek, Biczachczjan (65 Wędrychowski), Grosicki (74 Korczakowski), Koulouris (65 Paryzek); trener: Jens Gustafsson
Rezerwowi: Klebaniuk, Zech, Loncar, Smoliński, Zahović.

Ruch: Buchalik - Stępiński, Szymański, Josema (72 Sadlok) - Wójtowicz, Sikora, Starzyński (60 Barański), Bartolewski - Szczepan (72 Huras), Moneta (60 Wilak) - Novothny (79 Foszmańczyk); trener: Janusz Niedźwiedź.
Rezerwowi: Potoczny, Bielecki, Michalski.

Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork).
Widzów: 18 931.
Żółte kartki: Josema, Sadlok.