„Chcemy pociągnąć serię”

17 maj 2024 | 12:04 Foto: Marcin Bulanda/Press Focus

Co przed sobotnim (15:00) meczem w Kielcach mówi Janusz Niedźwiedź, szkoleniowiec Ruchu?

W poniedziałkowy wieczór Niebiescy wygrali w Radomiu, a już w sobotnie popołudnie zmierzą się z Koroną Kielce. Mikrocykl przed ostatnim wyjazdem w sezonie PKO BP Ekstraklasy był wyjątkowo krótki.

- Po poniedziałkowym meczu z Radomiakiem, wtorek był dniem wolnym. Jeszcze w środę regenerowaliśmy część zawodników, a druga grupa miała trening wyrównawczy, by dobrze przygotować się do następnego spotkania. Przed nami kolejne wyzwanie, do końca sezonu mamy ich jeszcze dwa. Naszym celem jest, by pojechać do Kielc i wygrać, ale również dobrze zakończyć sezon w ostatniej kolejce z Cracovią i pożegnać się z kibicami – mówi Janusz Niedźwiedź, trener Ruchu.

O ile nasz zespół stracił już niestety matematyczne szanse na utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie, o tyle kielczanie przystąpią do sobotniego meczu z nożem na gardle, plasując się „oczko” wyżej i tracąc do Cracovii oraz Puszczy po 4 punkty.

- Obie drużyny mają swoje cele. Nie będziemy patrzeć na to, co zrobi Korona. Chcemy wykonać jak najlepiej swoją pracę, zagrać najlepsze spotkanie, pociągnąć serię, jaką mamy – podkreśla trener Niedźwiedź.

Zauważmy, że sobotni przeciwnik chorzowian przegrał w tym roku przed własną publicznością tylko raz. - Trener Kuzera pracuje w Koronie już jakiś czas. Sposób gry, ustawienie zespołu jest znane, ale oczywiście przed każdym meczem zawsze zmieniają się jakieś szczegóły, pomysł na spotkanie. My też będziemy mieli swój, chcemy znaleźć mocne i słabe strony przeciwnika, ale też skupić się na tym, co my chcemy robić, w jaki sposób poprawić to, co nie funkcjonowało w ostatnich meczach i zabrać do Kielc najlepsze rzeczy, które mamy: pasję, entuzjazm, intensywność – wylicza szkoleniowiec Niebieskich.

Ruch chce w końcówce sezonu utrzymać dobrą serię – obecnie mamy na koncie 3 kolejne zwycięstwa – ale ma też inne cele. Brakuje nam jeszcze 400 minut do wypełnienia 3000 minut młodzieżowców, a w klasyfikacji Pro Junior System zajmujemy 4. miejsce z szansami na coś więcej.

- Nawiążę do ostatniego meczu w Radomiu, w którym dwóch młodych zawodników pojawiło się na boisku i w dużej mierze przyczyniło do tego, że zdobyliśmy dwie bramki. Bartek Barański strzelił debiutanckiego gola, Filip Wilak zaliczył bardzo dobre wejście i asystę. Młodzi zawodnicy dostali możliwość pokazania się, w kolejnych meczach też będziemy z nich korzystać. Wiemy, jakie minuty mamy do nadrobienia i jakie cele, jest to pod kontrolą. Chodzi przede wszystkim o to, by młodzi, jak w Radomiu, pokazywali, że zasługują na miejsce – zaznacza Janusz Niedźwiedź.